Genewa – rejs do Nyon


Dzień drugi


W sobotę budzę się zgodnie z planem o 9 rano. Pospałbym jeszcze trochę, gdyby nie to, że słońce wdarło się przez otwarte okna i podgrzało znacznie miejsce, w którym wczoraj położyłem się i od razu zasnąłem. Nie ma lekko, trzeba wstawać i zwiedzać, pomyślałem wstając z łóżka. Mój host już nie spał. Planowaliśmy zwiedzanie miasta na rowerach aż do 13 i następnie ja miałem udać się do Nyon, które leży niedaleko nad Jeziorem Genewskim, a Emmanuel miał pójść do pracy.

W Genewie istnieje możliwość wynajęcia roweru na 4 godziny za darmo, warunkiem jest pozostawienie kaucji 20 CHF i okazania ważnego dokumentu tożsamości. Każda godzina powyżej limitu jest dodatkowo płatna około 2 CHF. W Genewie jest 6 stacji, w których można wziąć bądź oddać rower. Niestety nasza stacja jest wyjątkowo nieczynna. Postanawiamy zwiedzać pieszo, miasto nie jest duże. Mój host mieszka 500 metrów od jego granic i około 600 metrów od centrum. Powierzchnia Genewy wynosi około 15,86 km² (Kraków ma aż 326,8 km²), liczba mieszkańców to około 200 tys. – niecałe 4 razy mniej niż w moim mieście.

Podczas spaceru odwiedzamy między innymi Parc des Bastions:

Przechodzimy przez Place de Neuve i chodzimy po genewskich uliczkach docierając do brzegu jeziora.

Po chwili przerwy siadamy w klimatycznej Cottage Café tuż przy Square des Alpes z Mauzolem Księcia Brunszwiku nad brzegiem Jeziora Genewskiego. Śniadanie w jednym z najdroższych miast świata kosztuje około 20 CHF czyli 70zł za osobę i składa się z zimnego napoju, kawy, dwóch trójkątnych kromek chleba z dżemem dostępnym w niezliczonej ilości smaków oraz z owocowego Fromage z orzechami. Dzięki kodowi zniżkowemu udaje nam się zjeść śniadanie za pół ceny.

W drodze powrotnej wstępujemy na chwilę do Katedry Św. Piotra (Cathédrale St-Pierre) i Emmanuel zabiera mnie do restauracji na szczycie szpitala uniwersyteckiego w Genewie.

Około 13 wracamy do domu, muszę przygotować się na rejs statkiem do malowniczego Nyon. Według rozkładu statek odpływa o 14:30 ze stacji Genève-Jardin-Anglais. Wychodzę ponownie tuż przed 14 już sam. Dojście na przystań zajmuje mi około 25 minut. Okazuje się, że mimo, że przyszedłem tuż przed odpłynięciem, parowca jeszcze nie ma. Czekam jeszcze 10-15 minut i zaczynam się niepokoić, czemu statek nie przypłynął. Jak się okazało, Mateusz popatrzył na rozkład jesień-zima – w lecie o tej porze nie ma żadnego kursu do Nyon.

Zrezygnowany postanawiam podejść bliżej Jet d’Eau, które jest jednym z symboli Genewy. Jest to najwyższa fontanna w Europie, strumień wody wyrzuca na wysokość aż 140 metrów z prędkością 200 km/h.  Do samej fontanny można podejść na odległość 3-5 metrów. Tak też czynię i wchodzę na betonowy nasyp prowadzący do latarni u wejścia do portu. O ile w drodze tam wiatr rozwiewał opadające krople wody w przeciwną stronę, o tyle powrót już nie był taki prosty – nagły zwrot wiatru odciął mi i paru osobom drogę powrotną. Długo czekać mi się nie chciało na jakąkolwiek zmianę wiatru więc ruszyłem za grupką Polaków po nasypie. Nie trzeb się domyślać, że skończyłem cały mokry, chroniąc tylko aparat przed strumieniami spadającej wody. Gorszej ulewy jeszcze nie przeżyłem.

Mokry udaję się do dworzec kolejowy. Odczekuję swoją kolejkę do kasy i kupuję bilet do Nyon za 8,8 CHF w jedną stronę. Cały przedział należy do mnie. Pomiędzy miastami pociągi kursują co około 20-30 minut, podróż trwa od 20 do 25 minut.

Pociąg do Nyon
Pociąg do Nyon

Nyon jest małym miasteczkiem liczącym około 17 tysięcy mieszkańców. Mimo tego raz do roku gości jeden z największych festiwali muzyki w tej części Europy – Paléo. W tym roku festiwal ruszył kilka dni po moim powrocie do domu.

Miasto słynie przede wszystkim z zamku pochodzącego z XII wieku. Gorąco polecam spacer po mieście i wybrzeżu.

Postanawiam wrócić do Genewy parowcem, ostatni statek rusza około 20:30 i płynie 90 minut. W sam raz by podziwiać zachód słońca. Statek przypływa punktualnie. Bilet kupuję na pokładzie, to koszt około 22 CHF, ale byłbym w stanie zapłacić za niego i dwa razy więcem. Wrażenia niezapomniane. Było magicznie. Zobaczcie sami:

Do Genewy docieramy późnym wieczorem, od razu udaję się w kierunku domu mojego hosta, przecinając stare miasto.

Jeśli podobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z kolejnymi – polub FANPAGE’A lub zapisz się do NEWSLETTER’A (lewe menu boczne). Dzięki!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s