Bangladesz – życie na rzece, rejs the Rocket


Bangladesz został słusznie nazwany ziemią łodzi i rzek. Kraj ten oblewa ich ponad 700, w tym dwie duże – Ganges i Brahmaputra, co daje miliony możliwości do rzecznych wycieczek. Mówi się, że jest tu więcej typów łodzi i statków, niż gdziekolwiek indziej na świecie. My wybraliśmy najbardziej popularny, wśród bardzo nielicznych turystów, środek transportu – rejs The Rocket.

The Rocket – jeden z czterech stuletnich brytyjskich parowców rusza z Dhaki o 18:00, by o 14:00 kolejnego dnia dotrzeć do końca swojej trasy – Morrelganj. My postanawiamy opuścić statek w Hularhat o 10 rano, po drodze mijając kolejno Chandpur o północy i Barisal o 6 nad ranem. Z powrotem statek wyrusza o 9 rano z Morrelganj by o 7:30 rano następnego dnia osiągnąć Dhakę. Co ciekawe, na całej trasie, liczącej ponad 250km, mija się, poza stolicą, maksymalnie 3 mosty. Mówi się, że PKB wzrosło by kilkukrotnie, gdyby połączyć brzegi rzek mostami.

Na pokładzie dostępne są 3 klasy: Klasa pierwsza – klimatyzowana, prywatna kabina z dywanem, dwoma łóżkami, umywalką i oknem (którego niestety nie dało się otworzyć) oraz pościelą. Łazienka wspólna dla całej klasy, warunki prysznica można określić jako typowo bangladeskie, brak wieszaków na ubrania, woda leje się po całym pomieszczeniu, dziurawe rury, zapach fekaliów. Druga klasa – bardziej podstawowa wersja pierwszej oraz tak zwany deck class, czyli śpisz tam, gdzie znajdziesz miejsce. Ceny na trasie z Dhaki do Hularhat to 3124Tk za kabinę dwuosobową w pierwszej klasie, 1710Tk za kabinę w drugiej i około 200Tk – deck class za osobę.

Na pokładzie jesteśmy rozpoznawani przez wszystkich. Nawet nie wiem, kiedy powiedziałem, że jesteśmy z Polski, ale już po chwili zaczepia mnie jakiś Bengalczyk z pytaniem ‚Jak się masz?’ w znanym mi języku (sic!). Wieczorem dużo czasu spędzamy na tarasie widokowym dla pierwszej klasy, znajdującym się tuż na dziobie. Nad ranem obserwuję przez okno, jak zawijamy do Barisal, potem jeszcze 30 minut drzemki i z Mariuszem idziemy sfotografować tutejsze, normalne, rzeczne życie. Jedzenie na pokładzie jest dobre, ale drogie jak na bangladeskie warunki. Restauracja znajduje się w korytarzu, tuż po wyjściu z kabiny, stół i parę krzeseł. Wystarczy chwilę poczekać i ktoś się zjawi. Jeśli natomiast my się nie zjawimy w restauracji to obsługa i tak zadba o to, żeby podać nam obiad i śniadanie, pytając co chwilę o której ma być zaserwowane. Wieczorami w korytarzu odbywają się modlitwy, bardzo widowiskowe (Bangladesz to kraj muzułmański). W nocy podłoga służy za miejsce do spania dla całej załogi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s