Franschhoek – Degustacja win & Pinotage


Po kilkudniowym pobycie w Kapsztadzie ruszamy dalej na wschód Republiki Południowej Afryki kierując się zachodnioprzylądkową ‚jedynką’ ku znanemu na całym świecie rejonowi winnic. Niecałe 50 kilometrów za miastem znajdują się Stellenbosch, Paarl i Franschhoek – duma południowoafrykańskiego przemysłu winnego. Czasu mamy niewiele, a z chęcią odwiedzilibyśmy każdą jedną winnicę w okolicy. Stawiamy na tę ostatnią miejscowość. 

Postanawiamy wybrać Franschhoek z kilku względów: jest najdalej za Kapsztadem ze wszystkich wymienionych miejsc, nie musimy potem nadrabiać straconych kilometrów. Miasto jest najmniejsze ze wszystkich wymienionych – mieszka tu tylko 16 tys. osób w porównaniu chociażby do najbardziej turystycznego Stellenbosch, gdzie na co dzień żyje ponad 200 tysięcy mieszkańców. W końcu ostatnim, najważniejszym argumentem było to, że znaleźliśmy przeuroczą gospodynię, która zgodziła się gościć nas przez jedną noc.

Z Adi umówiliśmy się późnym wieczorem na stacji paliw tuż przed wjazdem do miasta, w międzyczasie zdążyliśmy zrobić szybkie zakupy – do rana nie umrzemy z głodu! Jako że nasza gospodyni jest weterynarzem, można było się spodziewać, że dzieli swój dom z różnymi zwierzątkami. Pamiętam, że już w pierwszej minucie po otwarciu drzwi naszego pojazdu jeden z takich współlokatorów – ogromny dog, podpadł mi wsadzając swój łeb do samochodu i porywając moje dopiero co kupione bułeczki. Po kolacji – pomyślałem i przekląłem psa w myślach.

Kilku z kilkunastu mieszkańców:

Nasza nowa znajoma zaprowadziła nas do swojego domu i zaproponowała Pinotage, który do końca życia będzie mi się kojarzył z Franschhoek, z Pretorią, z Johannesburgiem i całym RPA (o samym winie trochę niżej). Dom Adi był niewielki, składał się z ogromnego pokoju dziennego z jadalnią i kuchnią, którego ład i podział wyznaczały niewidzialne ściany, pośrodku stała drewniana drabina prowadząca na piętro do całkiem sporej antresoli przeznaczonej między innymi dla gości jako pokój sypialny. Sama gospodyni miała osobny pokój – sypialnię, znajdującą się pod antresolą. Ściany zdobione były różnymi malowidłami, które wspaniale zgrywały się z sofami i kolorowymi poduszkami.

Niestety w nocy Adi dostała pilny telefon, musiała opuścić dom i pojechać ratować zwierzęta. Nie mieliśmy już okazji spotkać jej rano. Po przebudzeniu z okna ukazał się piękny widok gór i pagórków oraz ich zboczy przeznaczonych pod uprawę winorośli.

westerncape-4

Opuszczamy dom w poszukiwaniu winiarni. Jednym z najbardziej popularnych win tego rejonu jest już wcześniej wspomniany Pinotage (czyt. Pinotaż). Gwoli ścisłości Pinotage nie tyle jest samym rodzajem wina, a typem winogron z których powstaje. Początkami sięga roku 1925, kiedy to pierwszy profesor uprawy winorośli na uniwersytecie w Stellenbosch – Abraham Izak Perold, skrzyżował ze sobą winorośl Hermitage z Pinot noir. Nazwa jest więc tak zwanym portmanteau, zbitką wyrazową:

Pinot noir + Hermitage = Pinotage

Co ciekawe rozważano również alternatywną nazwę – Herminoir, która na szczęście (albo niestety?) się nie przyjęła.

Pierwsza butelka tego czerwonego wina powstała dopiero w 1941 roku, a rozsławiona została osiemnaście lat później, wygrywając mistrzostwo na Cape Town Show w 1959 roku.

Dzięki genom pochodzących od szczepu Hermitage, proces powstawania Pinotage stał się łatwiejszy, gdyż winorośl była bardziej odporna na południowoafrykańskie warunki.

Viticulture (sposób uprawy winorośli) + Viniculture (sposób produkcji wina) = butelka wina

Okolica Franschhoek zimą wygląda na dość opuszczoną, z ziemi zamiast winorośli wystają tylko kije i patyki, po których za kilka miesięcy jak feniks z popiołów odrodzą się pnącza i dadzą owoce. To, że trafiliśmy do winiarni Rickety Bridge Winery to tylko przypadek, akurat przejeżdżaliśmy i nam się spodobało. Przyciągnął nas z pewnością mały biały dworek, który magicznie prezentował się wśród drzew.

Pół żartem, pół serio, do środka wchodziliśmy tak:

westerncape-8Wychodziliśmy tak:

westerncape-9

W środku zajęliśmy mały stolik w kącie, czarnoskóry kelner podał nam kartę win i zaczął krótką opowieść o tym, jak się je tutaj wyrabia. Niestety jak to Polacy, bardziej niż na winach znamy się na wódce, więc zdaliśmy się na propozycje Pana, który wybrał dla nas 4 wina, które później nam podał do degustacji. Tym razem naszym szoferem na resztę dnia została Ankey. Dobrze, że ja swoją kolej miałem już za sobą. Cały proces polegał na tym, że kelner przynosił nam wino, pokazywał etykietę oraz opowiadał pokrótce o nim polewając każdemu odrobinę do kieliszków. Pomiędzy nami na stole oprócz szkła stała również kraszuarka, czy jak ktoś woli spluwaczka, sporadycznie przez nas używana z wiadomych powodów. Ankey musiała się z nią zaprzyjaźnić. Mówi się, że Polacy oraz inni Słowianie prawie nigdy nie używają tego naczynia.

Degustacje takie zazwyczaj są płatne, chyba, że kupi się jakieś wino. W Rockety Bridge Winery ceny butelki trunku wahają się od 50 do 450 randów, za większość win zapłacimy w granicach 70-90 ZAR za butelkę. My kupujemy łącznie aż 10 litrów wina, w dużej większości właśnie Pinotage.

„Cieszę się świetnym zdrowiem w tak zaawansowanym wieku, bo odkąd tylko pamiętam wypijałem butelkę wina, chyba że nie czułem się dobrze. Wtedy piłem dwie”

Biskup Sewilli.

Jeśli podobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z kolejnymi – polub FANPAGE’A lub zapisz się do NEWSLETTER’A (lewe menu boczne). Dzięki!

Szukasz taniego noclegu w Franschhoek? Skorzystaj z MULTIPORÓWNYWARKI HOTELI.

Reklamy

5 thoughts on “Franschhoek – Degustacja win & Pinotage”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s