Bangkok – noc w najwyższym hotelu Tajlandii


Podczas naszej wyprawy po Azji Południowo-Wschodniej spaliśmy w wielu różnych, dziwnych miejscach, często wybieranych ze względu na cenę, najtańszych możliwych. Komfort oraz warunki niejednokrotnie odbiegały od najgorszych wyobrażeń brudu i nieczystości. Ostatniego dnia, tuż przed powrotem do Polski, postanowiliśmy zaszaleć i wykupić jedną noc w najwyższym hotelu Tajlandii.

Do hotelu Baiyoke Sky docieramy późnym wieczorem. 328-metrowy budynek widzieliśmy już kilkakrotnie podczas poprzednich pobytów w Bangkoku z różnych części miasta. Jeden z pracowników zaprasza nas do windy. Jedziemy do lobby znajdującego się na 18. piętrze. Cała procedura zameldowania, jak na tak wysoki standard hotelu (4 gwiazdki), trwa bardzo długo. Stoimy w kolejce około 10 minut, aby przez kolejne pół godziny zająć się wypełnieniem papierów, sprawdzeniem rezerwacji, płatnością i skanowaniem dokumentów. Od samego początku zaskoczył nas zimny stosunek personelu do gości oraz negatywne nastawienie. Jest to jedna z niewielu wad hotelu, ale bardzo istotna. W końcu to personel nadaje, w istotnej części, charakter i klimat obiektowi.

Dwuosobowe pokoje rezerwowaliśmy już kilka tygodni wcześniej. Spośród czterech pokoi każdy zarezerwowany został w inny sposób. Rezerwacji dokonywaliśmy przez tę stronę. Cena za każdy pokój wynosiła tyle samo u każdego pośrednika, jak i bezpośrednio na stronie hotelu. Jedyną dość istotną różnicą, o której dowiedzieliśmy się przy zameldowaniu, był czas wymeldowania. Agoda dawała możliwość pozostania w hotelu do 12:00, booking.com do 13:00, a rezerwacja hotelowa do 14:00. Dodatkowo jedna z rezerwacji wymagała dodatkowego depozytu na czas pobytu w wysokości kilkuset złotych. Czwarty pokój rezerwujemy z lobby, używając hotelowego wifi (bezpośrednio w recepcji koszt wyniósłby 6000 bahtów czyli około 650zł).

 W samym hotelu mieści się około 650 pokoi podzielonych na trzy strefy: standard zone (od 22. do 45. piętra), sky zone (46-63. piętro) oraz space zone (64-74. piętro). Pomimo rezerwacji w drugiej strefie, pokoje dostajemy na piętrach 45, 47 i 66. Nie mam pojęcia na jakiej zasadzie przydzielono nam akurat te konkretne piętra.

Pokoje są bardzo przestronne, na jednym pojedynczym łóżku spokojnie zmieściłoby się jedno małżeństwo (monogamiczne rzecz jasna) :). W łazience do dyspozycji mamy zarówno wannę jak i prysznic. Pokoje są klimatyzowane, zasięg internetu wątpliwy.

Śniadanie jest jedną z największych atrakcji. Na niekończącym się szwedzkim stole możemy znaleźć wszystko – od zwykłych bułek, drożdżówek, przez wędliny, sery, potrawy z grzybów, aż po liczi i smoczy owoc. Posiłek serwowany jest na 78. piętrze z widokiem rozpościerającym się na całe ośmiomilionowe miasto.

Po zaspokojeniu głodu koniecznie należy udać się na platformę widokową znajdującą się na 84. piętrze. Wstęp dla gości hotelu jest darmowy, w przeciwnym razie trzeba zapłacić od 300 (od 10:00 do 18:00) do 400 bahtów (od 18:00 do 2:00).

W cenie pokoju gwarantowany mamy również darmowy wstęp na basen, znajdujący się na 20. piętrze, zjazd przeźroczystą windą z 77. piętra na parter, wstęp na pływający market (replikę) na 75. piętrze oraz powitalny drink, którego niestety nigdy nie dostaliśmy.

Na plus oprócz bogatego śniadania, darmowych atrakcji, pięknych widoków, przestronnego pokoju i dobrej lokalizacji (tylko 3 minuty pieszo od stacji Airport Rail Link) zasługuje również cena. Myślę, że w Londynie za 2 łóżka w pokoju 10 osobowym zapłacilibyśmy tyle samo ile tutaj za jeden pokój (o podsumowaniu wszystkich cen noclegów wkrótce na blogu).

Ogromną wadą hotelu jest z pewnością niemiła i niekompetentna obsługa, ponadpółgodzinna procedura zameldowania, nieprzyjemny zapach towarzyszący nam podczas całego pobytu (wbrew pozorom był tam już wcześniej), wiek hotelu (oddany do użytku w 1997 roku) oraz brak internetu w niektórych pokojach.

Hotel opuszczamy z lekkim niedosytem, liczyliśmy na trochę więcej. Śniadanie w chmurach zrównoważyło okropną obsługę hotelową. Mimo, że hotel pochłonął prawie połowę funduszy przeznaczonych na noclegi, nie będę żałował wydanych pieniędzy.

Jeśli podobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z kolejnymi – polub FANPAGE’A, profil na INSTAGRAMIE lub TWITTERZE. Dzięki!

Reklamy

8 myśli nt. „Bangkok – noc w najwyższym hotelu Tajlandii”

  1. Jak tam byłam, to wysiadła winda. Nie pamiętam dokładnie z którego piętra, ale wszyscy schdziliśmy wyjściem (prawie) ewakuacyjnym. Na końcu okazało się, że drzwi wyjściowe były zamknięte i ok. 30 osób znalazło się w pułapce. Po kilku nerwowych minutach przyszedł po nas koleś i wyprowadził nas jakimś lewym wyjściem. Strach pomyśleć, gdyby to była prawdziwa ewakuacja 😦

    Polubione przez 1 osoba

  2. Check-in dobre pół godziny, ale za to check-out błyskawiczny … zawsze szukam lepszej strony 🙂 Pełna zgoda z oceną – pokoje nie pierwszej młodości ale bardzo duże , ze świetnymi widokami no i położenie w centrum miasta.Obiektywnie rzecz biorąc za tą cenę można mieć hotel w lepszym standardzie , ale widok z 68 piętra jest tylko tu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s