Chania – pierwsze wrażenia


Do Chanii docieram późnym wieczorem rejsem z Wrocławia. Grecja, jak się okazało, w związku z niepewną sytuacją na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, stała się bardzo obleganym przez Polaków kierunkiem. Świadczy o tym chociażby rozkład lotów z Wrocławia – oprócz lotu do Warszawy, na tablicy odlotów próżno szukać niegreckiego kierunku. Cztery inne samoloty wzbijają się o podobnej godzinie, lecąc na Rodos, do Heraklionu, na Korfu czy na Zakynthos.

Od chwili dotknięcia pasa startowego przez podwozie samolotu do chwili wejścia do autobusu, jadącego do centrum miasta, mija zaledwie dwadzieścia minut – to ważne, wiele samolotów czarterowych ląduje na kilka minut przed odjazdem ostatniego autobusu (2,5 euro – dokładny rozkład). Zdani jesteśmy wtedy tylko na taksówkę (20 euro, cena stała). Podróż autobusem trwa około 30 minut.

Po dotarciu na miejsce kieruję się na północ, do portu, gdzie znajduje się hotel, w którym spędzę najbliższe 16 nocy. Za niedługo wybije północ, tymczasem przez wąskie uliczki miasta ciężko jest się przecisnąć – z lewej strony dochodzą do mnie dźwięki greckiej muzyki zmieszane z odgłosami śmiechu i radości, po prawej grupka kreteńskiej młodzieży postanowiła rozsiąść się na wytartym od butów turystów kamiennym chodniku, jeszcze bardziej ograniczając przestrzeń do poruszania się. Nie mija kilka minut i gubię się w bocznej uliczce, do której uciekłem, nie mogąc ominąć tłumu oglądającego pokaz taneczny na jakimś większym placu po drodze. Spoglądam na mapę: mogę wybrać tę – dłuższą, ale spokojniejszą drogę lub próbować przecisnąć się z plecakiem przez ścianę, ściany, mur ludzi. Wybór nie jest trudny, już przed chwilą omal nie zrzuciłem ze stołu pół tuzina glinianych naczyń ceramicznych na wystawie jednego ze sklepów – nie będę ryzykował.

Chania-24

Po czasie znacznie dłuższym niż przewidywałem, docieram do portu. Wydaje mi się, że turyści opanowali już każdy wolny skrawek nabrzeża. Zmęczony i rozkojarzony przez głośną muzykę, a raczej nieznośną i chaotyczną syntezę dźwięków piosenek z kilku próbujących się nawzajem zagłuszyć tawern, z trudem dostrzegam mój wcześniej wspomniany hotel – dwunastometrową żaglówkę.

Moja załoga przyjeżdża dopiero w niedzielę – dwie noce na łajbie mogę spędzić tylko dzięki uprzejmości poprzedniego kapitana – Janusza. Nie chcąc być niegrzecznym staję przed drewnianym trapem (żegl. kładka służąca do wchodzenia i schodzenia ze statku) i próbuję przekrzyczeć całe miasto nieśmiałym dzień dobry. Efektu brak. Poddaję się dopiero za trzecim razem i wchodzę, mając nadzieję, że nie zostanę wzięty za pijanego greckiego pirata, chcącego ograbić wpółotwarty jacht.

Chania-25

Na pokładzie nikogo nie ma, schodzę do mesy (żegl. duże ogólnodostępne pomieszczenie znajdujące się w środkowej części jachtu, służące jako kuchnia, jadalnia i miejsce zebrań załogi) – łódź wydaje się pusta, załoga najprawdopodobniej wyszła coś przekąsić. Zgodnie z umową zajmuję koję na rufie, po lewej stronie, tuż pod kokpitem. Opcja idealna na pierwsze kilka nocy, ze względu na sporą ilość miejsca do spania, jednocześnie katastrofalna ze względu na miejsce, w którym aktualnie znajduje się łódka – zaledwie cztery metry od najbliższej tawerny z muzyką na żywo.

Podczas rozpakowywania się dociera do mnie charakterystyczny dźwięk uderzenia trapu o betonowe nabrzeże – zapewne załoga wróciła. Nie myliłem się. Było już grubo po drugiej w nocy, szybkie powitanie i można iść spać. Oczywiście mam na myśli, że można iść próbować spać. Zasypiam dopiero po piątej, kiedy miasto nagle milknie.


Jeśli podobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z kolejnymi – polub FANPAGE’A, profil na INSTAGRAMIE lub TWITTERZE. Dzięki!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s