Chania – spacer po mieście, co warto zobaczyć.


Zasnąwszy dopiero po piątej, budzę się cztery godziny później niż planowałem. Dzisiejszy dzień miałem poświęcić na całodniową wycieczkę do leżącego kilkadziesiąt kilometrów na wschód Heraklionu – największego miasta na Krecie, oraz Pałacu w Knossos związanego z kulturą minojską. Postanowiłem jednak, że w zamian pospaceruję po Chanii, a kolejnego dnia wybiorę się z częścią załogi, która ma przylecieć popołudniowym lotem z Katowic.

Kapitana, którego poznałem wczoraj, nie było na pokładzie, wyjąłem więc plastikową zasuwę z bakisty (żegl. specjalny schowek wbudowany w siedzisko znajdujące się w kokpicie) i umocowałem ją odpowiednio w specjalnych zawiasach, zamykając dostęp do mesy dla niepowołanych rąk. Ulica, którą dzisiejszej nocy ledwie dało się przejść, byłaby zupełnie pusta, gdyby nie kilka sprzątaczek krzątających się pomiędzy stołami zamkniętych tawern.

Moim zadaniem było znalezienie dużego sklepu, w którym możliwe będzie zaopatrzenie się w produkty na pierwsze kilka dni rejsu. Dostałem informację, że najlepszym wyborem będzie Carrefour znajdujący się niedaleko dworca autobusowego – pudło. O ile sklep ten rzeczywiście istnieje, to wewnątrz oprócz kilku małych soczków w kartonie i dwóch alejek z puszkami Coca Coli nie znajdziemy nic. Chyba, że jesteśmy bardzo spragnieni!

Po nie do końca udanych zakupach, kieruję się ulicą Pireos na północ, mijając fosę i potężne mury obronne, będące częścią fortyfikacji wzniesionych przez Wenecjan w obronie przed najazdem Turków.

Chania-5.jpg

W tym miejscu warto naszkicować historię Krety, która nie zawsze należała do Grecji. Szczyt okresu minojskiego, z którego pochodzą między innymi ruiny pałacu w Knossos, przypada na  lata 2000 – 1450 p.n.e – o życiu, kulturze i osiągnięciach tej cywilizacji będę miał okazję jeszcze napisać w przyszłości. Pożary, trzęsienia ziemi, erupcja wulkanu na Santorini oraz przybysze napływający z kontynentalnej Grecji doprowadzili do powolnego upadku Minojczyków. Okres przybyszów z Peloponezu i Attyki oraz tworzenia się państw – miast trwał do I wieku przed naszą erą, kiedy to Kretę podbili Rzymianie, by następnie w 395 roku stała się częścią Bizancjum. Przez ponad wiek należała do Arabów (823 – 961), ponownie wyzwolona przez Bizancjum, w 1204 roku przeszła we władanie Republiki Weneckiej, której częścią była aż do 1669 roku, kiedy wojskom tureckim poddała się ówczesna Kandia (obecny Heraklion) po 21 latach oblężenia. Okupowana przez tureckiego ciemiężyciela Kreta, dzięki pomocy angielskiej, odzyskała niepodległość w 1898 roku, aby ostatecznie w 1913 roku dołączyć do Grecji.

Dochodząc do morza, kieruję się na zachód wzdłuż Akti Kanari. Mija mnie wielu turystów powracających z plaży, zapewne z powodu zbliżającej się pory obiadowej. Czytałem, że lepiej nie wchodzić do wody w pobliżu Chanii ze względu na trudną sytuację ze ściekami. Niemniej jednak plaża miejska, do której doszedłem – Nea Chora, wydaje się być pozbawioną tego problemu. Znajduje się około 1 kilometra od centrum Chanii.

Jednym z najlepszych punktów widokowych w Chanii jest z pewnością wzniesienie San Dimitri w obrębie murów obronnych (ulica Dtounopapa).

Chania-10.jpg

Po lewej znajduje się synagoga Etz Chaim (z niebieską kopułą) – obecnie jedyna czynna na wyspie. Po prawej widoczna jest ortodoksyjna katedra ofiarowania Najświętszej Maryi Panny (Trimartiri). Pośrodku, w oddali, zdecydowanie najciekawszy – kościół św. Mikołaja (Agios Nikolaos). Prawdopodobnie jest jedynym kościołem na świecie, u fasady którego z jednej strony znajduje się chrześcijańska dzwonnica, z drugiej islamski minaret. Budynek pierwotnie został wybudowany jako świątynia chrześcijańska, ale za czasów oblężenia tureckiego został przekształcony w meczet, by później ponownie stać się kościołem.

Schodzę ze wzniesienia i kieruję się do głównej ulicy – Chalidon, na plac Athinagora, gdzie znajduje się wspomniana wcześniej katedra. Mimo upału ludzi jest tu całkiem sporo. Jeśli zechcecie jednak schować się na chwilę przed słońcem – pomyślcie o muzeum archeologicznym znajdującym się tuż obok. Ja zmęczony ruszam na szybką kawę do portu weneckiego na żaglówkę, takie są korzyści z „mieszkania” w centrum.

Chania-11


Jeśli podobał Ci się wpis i chcesz być na bieżąco z kolejnymi – polub FANPAGE’A, profil na INSTAGRAMIE lub TWITTERZE. Dzięki!

Advertisements

2 myśli nt. „Chania – spacer po mieście, co warto zobaczyć.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s