Rok niesamowitości – 2016


Rok niesamowitości – tytuł postu utrzymałem ze względu na spójność z podsumowaniami z poprzednich lat. Mimo wszystko rok ten nie był tak bardzo niesamowity jak poprzedni – skupiłem się głównie na Europie, w dodatku na najbliższych sąsiadach Polski. W 2015 odwiedziłem natomiast Europę, Amerykę Północną i Południową oraz Azję. 2016 rok był rokiem nie tyle niesamowitym podróżniczo, co niesamowitym osobiście, pod względem zmian, które zaszły w moim życiu. 

Styczeń


Nowy Rok powitałem wśród 63 zwariowanych osób, które postanowiły wsiąść w wynajęty przeze mnie autobus i ruszyć na Ukrainę. Początkowo świętowanie planowaliśmy w skromnym 5-osobowym gronie, ale każdy współtowarzysz pragnął wziąć swoich najbliższych znajomych. Ostatecznie o północy bawiliśmy się w ponad dziesięciokrotnie większym gronie niż przewidziane było w pierwotnym planie. Postanowiłem też, że do Lwowa jeszcze wrócę, gdyż nie miałem okazji go zwiedzić, ze względu na mrozy, sięgające nawet do – 20 stopni.

Luty


W raz z opadami śniegu przyszedł czas na ferie zimowe – prawdopodobnie ostatnie bez konieczności brania urlopu. Nie miałem żadnych planów. W związku z tym spontanicznie postanowiliśmy pojechać na dwa dni do Czech, odwiedzając Brno, zespół pałacowo-parkowy Lednice – Valtice oraz mój ulubiony, przygraniczny Mikulov.

W międzyczasie udaje mi się upolować bilety na lot w dwie strony do szwedzkiego Göteborga. Za bilety płacimy 16zł w dwie strony.

Kwiecień


Kwiecień spędziłem w polskich górach. Uniwersytet wysłał mnie i moich znajomych na niecałe dwa tygodnie do Zakopanego celem odbycia obowiązkowego kursu z ortopedii i rehabilitacji. Oprócz zajęć trwających do południa mieliśmy też okazję pochodzić po okolicy, odwiedzając m.in. Dolinę Chochołowską i Dolinę Kościeliska. Trafiliśmy na idealny termin, akurat zakwitły krokusy.

Maj


Koniec szóstego roku zbliżał się nieubłaganie. Większość czasu spędziłem w książkach, a raczej próbowałem tak go spędzić. Nie zawsze się udawało. Podobnie było podczas majówki – wzięliśmy samochód i pojechaliśmy na południe, przecinając Czechy i Austrię, aby w końcu zatrzymać się w Słowenii. Zdecydowanie najbardziej zachwycił nas Piran i Bled.

Podczas majówki odwiedzamy również chorwacką Pulę i Poreć oraz włoski Triest.

Czerwiec, Lipiec


Przełom czerwca i lipca to okres pełen stresu i egzaminów, ostatnich zajęć klinicznych i rozmyślań nad przyszłością, odbierania dyplomów, uroczystości absolutoryjnych. Po sześciu latach trudów i wyrzeczeń udaje mi się zostać lekarzem.

Lipiec to również czas dwóch rocznic.

Po pierwsze zakończyłem 25 rok życia i rozpocząłem kolejny. Po drugie W PODRÓŻY DO…  obchodziło swoje drugie urodziny.

Sierpień


Sierpień był zdecydowanie moim ulubionym miesiącem w zeszłym roku. Większość tego miesiąca spędziłem w Grecji – żeglując. Przez 17 dni przepłynąłem, dwukrotnie zmieniając załogę, z Krety, przez Cyklady – Milos, Serifos, Kitnos, Przylądek Sounio na południu Attyki, Wyspy Zatoki Argosarońskiej – Eginę, Poros i Hydrę, aby podróż zakończyć w gorących Atenach.

Po greckich przygodach udaję się w Polskę – na coroczne Święto Śliwki w Szydłowie, po drodze zwiedzając Zamek Krzyżtopór oraz Pałac Kurozwęki. Świętokrzyskie da się lubić!

Wrzesień


Wrzesień to ostatni miesiąc studenckiej wolności. Miały być Bałkany, niestety, z braku osób do obsadzenia miejsc w samochodzie, wycieczka stała się nieopłacalna. Może uda się w tym roku. Ostatecznie wyszły odwiedziny siostry w Monachium. Wybrałem trasę lądową – przez Czechy, z całodziennym przystankiem w Pradze.

W Monachium spędziłem trzy intensywne dni, skupiając się na miejscach w okolicy, których nie udało mi się odwiedzić kilka lat temu: Pałac Schleissheim, obóz koncentracyjny w Dachau oraz okolice jeziora Starnberger See.

Innsbruck był kolejnym przystankiem na naszej trasie – postanowiliśmy zakupić całodzienny bilet do wszystkich muzeów i wycisnąć z tego alpejskiego miasta jak najwięcej. Było warto!

W drogę powrotną z Monachium udaję się samochodem wraz z siostrą, tym razem ona przyjeżdża do Polski na wakacje. Jeden dzień w Krakowie i znowu ruszam do Niemiec – tym razem samolotem z Rzeszowa, za niecałe 24zł w dwie strony. Berlin to jedno z moich ulubionych niemieckich miast. Odwiedzam również dobrego znajomego z Couchsurfingu, którego poznałem rok wcześniej w Indonezji. Mieliśmy tego samego gospodarza.

Od zachodniego sąsiada udałem się prosto do tego leżącego po wschodniej granicy. Może bezpośrednio to zbyt wiele powiedziane. Po drodze z Berlina przez Rzeszów na Ukrainę zahaczam o Wrocław, jem kolację nad brzegiem Wisły w Nowym Dworze Mazowieckim, by ostatecznie spędzić cały dzień w moim ulubionym polskim mieście – Gdańsku. Loty po Polsce kosztowały mnie 18zł.

Korzystając z nowo otwartego połączenia FlyUIA z Gdańska na Ukrainę, odwiedzamy Iwano-Frankowsk, Kołomyję, Czerniowce, Chocim, Kamieniec Podolski i Winnicę, powracając do Warszawy. Niestety połączenie z Gdańska nie jest już dostępne. Mogło się wydawać, że miało spory potencjał lecz wyniki przewoźnika nie były satysfakcjonujące.

Październik, Listopad, Grudzień


Wraz z nadejściem października rozpocząłem swoją pierwszą pracę, 48h tygodniowo spędzanych w szpitalu i tylko 20 dni urlopu w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Trzeba patrzeć na wszystko pozytywnie, a korzyścią tutaj jest zdecydowanie to, że mogę sobie zrobić wolne kiedy chcę. Na studiach było to cięższe do zrealizowania, a czasami wręcz niemożliwe.

W październiku blog został wyróżniony przez National Geographic w kategorii „Najpopularniejsi polscy blogerzy podróżniczy na Instagramie„.

national-geographic-mateusz-gaczol

Przed końcem roku udało mi się wyskoczyć na weekend do Lwowa (znowu było zimno i mało zwiedziliśmy) – wyjazd trzeba będzie powtórzyć po raz kolejny.

W grudniu portal zabakcylowani.pl uwzględnił mnie na liście TOP 50 Najbardziej wpływowych blogerów i vlogerów podróżniczych w 2016 roku wśród takich osobistości jak Świat na fazie, Kołem się toczy, Wędrowne Motyle, Busem przez świat i Paragon z podróży.

zabakcylowani top 50.JPG

Drugim weekendowym wyjazdem był wyjazd sylwestrowy do Koszyc. Po drodze odwiedziliśmy wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO Bardejów.

Liczbowo w 2016


  •  9 – tyle złotych kosztował mnie najtańszy lot samolotem (Rzeszów – Berlin)
  • 11 – tyle krajów odwiedziłem
  • 11 – tyle razy leciałem samolotem, przemierzając 8,8 tys. kilometrów
  • 18 – tyle godzin łącznie spędziłem w powietrzu
  • 41 – tyle dni spędziłem poza krajem. (to prawie o połowę mniej niż w ubiegłym roku)
  • 96 – tyle zdjęć zostało opublikowanych na Instagramie.
  • 105 – tyle złotych kosztował mnie najdroższy lot (Gdańsk – Iwano-Frankiwsk)
  • 1157 – tyle osób śledzi profil na Twitterze
  • 1780 – tyle osób polubiło profil w podróży do na Facebooku
  • 13090 – tyle osób na bieżąco śledzi dodawane zdjęcia na Instagramie.
  • Blog najczęściej odwiedzali użytkownicy z Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii, USA i Ukrainy

Najczęściej czytane posty:

  1. Krótki poradnik – jak najtaniej dojechać z Krakowa do Lwowa i Odessy (2015)
  2. Samochodem do Czech – przydatne informacje (2016)
  3. Wyprawa do Azji Południowo-Wschodniej. Samoloty. Rachunek za podróż (2015)
  4. Bangkok – noc w najwyższym hotelu Tajlandii (2015)
  5. Urzekające Morawy – Mikulov (2016)

OWOCNEGO NOWEGO ROKU, SPEŁNIAJCIE MARZENIA!

Advertisements

Jedna myśl nt. „Rok niesamowitości – 2016”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s