Archiwa kategorii: Azja

Nepal, którego już nie ma.

Minął rok, odkąd z dalekiej Azji napłynęły do nas niepokojące wieści o silnych wstrząsach sejsmicznych w Nepalu. Kraj ten miałem okazję odwiedzić kilka lat przed tym, jak potężny żywioł zrównał go z ziemią. Czytaj dalej Nepal, którego już nie ma.

Reklamy

Bangkok – noc w najwyższym hotelu Tajlandii

Podczas naszej wyprawy po Azji Południowo-Wschodniej spaliśmy w wielu różnych, dziwnych miejscach, często wybieranych ze względu na cenę, najtańszych możliwych. Komfort oraz warunki niejednokrotnie odbiegały od najgorszych wyobrażeń brudu i nieczystości. Ostatniego dnia, tuż przed powrotem do Polski, postanowiliśmy zaszaleć i wykupić jedną noc w najwyższym hotelu Tajlandii. Czytaj dalej Bangkok – noc w najwyższym hotelu Tajlandii

Wyprawa do Azji Południowo-Wschodniej. Samoloty. Rachunek za podróż.

Bilet główny

Często podkreślam, że to nie ja wybieram dokąd lecę, to lotnicze okazje są głównym pomysłodawcą wakacyjnych przygód. Nie minęło nawet pięć minut od wrzucenia oferty taniego przelotu do Bangkoku, a ja już organizowałem ekipę na wyjazd – w ciągu kilkudziesięciu minut była nas już czwórka, w ciągu kolejnej doby załatwiałem kolejne 4 bilety. Czytaj dalej Wyprawa do Azji Południowo-Wschodniej. Samoloty. Rachunek za podróż.

Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 3

Zmęczeni wycieczką z Maxem, dopiero wieczorem wychodzimy na miasto. Musimy sobie załatwić poranny transport do Chittagong, jednego z większych miast Bangladeszu, liczącego około 4 milionów mieszkańców. Na głównej ulicy, przebiegającej wzdłuż wybrzeża, można kupić bilety u kilkunastu firm przewozowych – do wyboru, do koloru. Autobusy jeżdżą od 7 rano do późnego wieczora. Można wybierać pomiędzy klimatyzowanymi, nieklimatyzowanymi, dwupiętrowymi, klasą normalną, klasą biznes, autobusami z miejscami siedzącymi jak i z kuszetkami. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny również wahają się znacznie – od 200 do 1000 Taka za osobę.

Czytaj dalej Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 3

Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 2

Wstajemy rano, oczywiście trochę później niż planowaliśmy. Max, bo tak ma na imię nasz nowy znajomy, czeka już w lobby hotelu. Zdziwiłem się, bo to trochę podejrzane, żeby komuś tak zależało na tym, by nas oprowadzić po okolicy. Podobno dla Bengalczyków to ogromny prestiż pokazać się u boku obcokrajowca. Chowamy rzeczy standardowo pod łóżko oraz w materacu i wychodzimy.

Czytaj dalej Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 2

Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 1

Po wylądowaniu w Cox’s bazar odbieramy swoje bagaże prosto z płyty lotniska i opuszczamy budynek. Znów atakowani jesteśmy przez rikszarzy. Jest ich na szczęście tylko dwóch. Nasza docelowa cena – 50Tk za podwózkę do centrum. Standardowo zbijamy cenę z zaproponowanych 200, potem 100Tk, potem 50Tk i już wsiadamy do naszego pojazdu, kiedy drugi kierowca zbija cenę do 40Tk, potem pierwszy do 30Tk i ostatecznie jedziemy za 10Tk (około 0,44zł). Nasz cel – znalezienie noclegu.

Czytaj dalej Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 1

Bangladesz – od Khulny do Dhaki. Samolotami, bo inaczej się nie da.

Do Khulny dostajemy się wczesnym popołudniem. Z dworca głównego do centrum mamy około 1,5km i postanawiamy przejść ten dystans pieszo. Jest ciężko, bo każdy podjeżdża do nas lub zajeżdża nam drogę i oferuje swoje usługi podwiezienia. Jeśli chcemy choć trochę ograniczyć tego typu zagrania rikszarzy, trzeba chodzić chodnikiem w kierunku przeciwnym do sąsiedniego pasa drogi. Nie zawsze się udaje, bo w Bangladeszu mało kto przestrzega zasad ruchu drogowego. Jazda pod prąd jest tu na porządku dziennym.

Czytaj dalej Bangladesz – od Khulny do Dhaki. Samolotami, bo inaczej się nie da.

Bangladesz – od Hularhat do Khulny

Około 10:30 nasz The Rocket dobija do portu w Hularhat. Szybko pakujemy się, opuszczamy naszą koję w pierwszej klasie, regulujemy opłatę za wczorajszą kolację i dzisiejsze śniadanie oraz opłacamy dość znacznie wymuszony napiwek dla obsługi. W kolejce po napiwek ustawiło się parę osób, których, de facto, w ogóle nie widziałem na pokładzie. Dajemy tylko około 100Tk starcowi, który znalazł nam miejsce na łodzi i później serwował posiłki. Staruszek, niezadowolony z kwoty, jak większość Bengalczyków w kraju, zapytał o więcej. Sami niestety nie mieliśmy za wiele pieniędzy na kolejne dni. Opuszczamy parowiec.

Czytaj dalej Bangladesz – od Hularhat do Khulny