Bangladesz – od Khulny do Dhaki. Samolotami, bo inaczej się nie da.

Do Khulny dostajemy się wczesnym popołudniem. Z dworca głównego do centrum mamy około 1,5km i postanawiamy przejść ten dystans pieszo. Jest ciężko, bo każdy podjeżdża do nas lub zajeżdża nam drogę i oferuje swoje usługi podwiezienia. Jeśli chcemy choć trochę ograniczyć tego typu zagrania rikszarzy, trzeba chodzić chodnikiem w kierunku przeciwnym do sąsiedniego pasa drogi. Nie zawsze się udaje, bo w Bangladeszu mało kto przestrzega zasad ruchu drogowego. Jazda pod prąd jest tu na porządku dziennym.

Czytaj dalej Bangladesz – od Khulny do Dhaki. Samolotami, bo inaczej się nie da.

Bangladesz – od Hularhat do Khulny

Około 10:30 nasz The Rocket dobija do portu w Hularhat. Szybko pakujemy się, opuszczamy naszą koję w pierwszej klasie, regulujemy opłatę za wczorajszą kolację i dzisiejsze śniadanie oraz opłacamy dość znacznie wymuszony napiwek dla obsługi. W kolejce po napiwek ustawiło się parę osób, których, de facto, w ogóle nie widziałem na pokładzie. Dajemy tylko około 100Tk starcowi, który znalazł nam miejsce na łodzi i później serwował posiłki. Staruszek, niezadowolony z kwoty, jak większość Bengalczyków w kraju, zapytał o więcej. Sami niestety nie mieliśmy za wiele pieniędzy na kolejne dni. Opuszczamy parowiec.

Czytaj dalej Bangladesz – od Hularhat do Khulny

Bangladesz – życie na rzece, rejs the Rocket

Bangladesz został słusznie nazwany ziemią łodzi i rzek. Kraj ten oblewa ich ponad 700, w tym dwie duże – Ganges i Brahmaputra, co daje miliony możliwości do rzecznych wycieczek. Mówi się, że jest tu więcej typów łodzi i statków, niż gdziekolwiek indziej na świecie. My wybraliśmy najbardziej popularny, wśród bardzo nielicznych turystów, środek transportu – rejs The Rocket.

Czytaj dalej Bangladesz – życie na rzece, rejs the Rocket

Bangladesz – podróż, pierwsze wrażenia

Dojeżdżamy na lotnisko we Frankfurcie, odnajdujemy nasze stanowisko odprawy – jest już otwarte. Obserwujemy z daleka przebieg wydarzeń. Wszystko wskazuje na to, że prawie nikt nie leci do Bangladeszu. Przez jakieś 20 minut zupełnie nikt nie nadał bagażu, nikt się nie odprawił.

Czytaj dalej Bangladesz – podróż, pierwsze wrażenia

Weekend w Genewie – rachunek za podróż

Ile może kosztować weekend w jednym z najdroższych miast świata?

Poniżej zestawiam wszystkie koszty związane z moim weekendowym wypadem do szwajcarskiej Genewy (transport, nocleg, koszty wstępu do muzeów oraz atrakcji turystycznych, żywność), nie wliczam cen wydatków indywidualnych – pamiątek oraz ewentualnych prezentów dla gospodarzy.

Czytaj dalej Weekend w Genewie – rachunek za podróż

Genewa – rejs do Nyon

Dzień drugi


W sobotę budzę się zgodnie z planem o 9 rano. Pospałbym jeszcze trochę, gdyby nie to, że słońce wdarło się przez otwarte okna i podgrzało znacznie miejsce, w którym wczoraj położyłem się i od razu zasnąłem. Nie ma lekko, trzeba wstawać i zwiedzać, pomyślałem wstając z łóżka. Mój host już nie spał. Planowaliśmy zwiedzanie miasta na rowerach aż do 13 i następnie ja miałem udać się do Nyon, które leży niedaleko nad Jeziorem Genewskim, a Emmanuel miał pójść do pracy. Czytaj dalej Genewa – rejs do Nyon