Archiwa tagu: Bangladesz

Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 3

Zmęczeni wycieczką z Maxem, dopiero wieczorem wychodzimy na miasto. Musimy sobie załatwić poranny transport do Chittagong, jednego z większych miast Bangladeszu, liczącego około 4 milionów mieszkańców. Na głównej ulicy, przebiegającej wzdłuż wybrzeża, można kupić bilety u kilkunastu firm przewozowych – do wyboru, do koloru. Autobusy jeżdżą od 7 rano do późnego wieczora. Można wybierać pomiędzy klimatyzowanymi, nieklimatyzowanymi, dwupiętrowymi, klasą normalną, klasą biznes, autobusami z miejscami siedzącymi jak i z kuszetkami. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny również wahają się znacznie – od 200 do 1000 Taka za osobę.

Czytaj dalej Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 3

Reklamy

Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 2

Wstajemy rano, oczywiście trochę później niż planowaliśmy. Max, bo tak ma na imię nasz nowy znajomy, czeka już w lobby hotelu. Zdziwiłem się, bo to trochę podejrzane, żeby komuś tak zależało na tym, by nas oprowadzić po okolicy. Podobno dla Bengalczyków to ogromny prestiż pokazać się u boku obcokrajowca. Chowamy rzeczy standardowo pod łóżko oraz w materacu i wychodzimy.

Czytaj dalej Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 2

Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 1

Po wylądowaniu w Cox’s bazar odbieramy swoje bagaże prosto z płyty lotniska i opuszczamy budynek. Znów atakowani jesteśmy przez rikszarzy. Jest ich na szczęście tylko dwóch. Nasza docelowa cena – 50Tk za podwózkę do centrum. Standardowo zbijamy cenę z zaproponowanych 200, potem 100Tk, potem 50Tk i już wsiadamy do naszego pojazdu, kiedy drugi kierowca zbija cenę do 40Tk, potem pierwszy do 30Tk i ostatecznie jedziemy za 10Tk (około 0,44zł). Nasz cel – znalezienie noclegu.

Czytaj dalej Bangladesz – Cox’s Bazar, najdłuższa plaża świata – część 1

Bangladesz – od Khulny do Dhaki. Samolotami, bo inaczej się nie da.

Do Khulny dostajemy się wczesnym popołudniem. Z dworca głównego do centrum mamy około 1,5km i postanawiamy przejść ten dystans pieszo. Jest ciężko, bo każdy podjeżdża do nas lub zajeżdża nam drogę i oferuje swoje usługi podwiezienia. Jeśli chcemy choć trochę ograniczyć tego typu zagrania rikszarzy, trzeba chodzić chodnikiem w kierunku przeciwnym do sąsiedniego pasa drogi. Nie zawsze się udaje, bo w Bangladeszu mało kto przestrzega zasad ruchu drogowego. Jazda pod prąd jest tu na porządku dziennym.

Czytaj dalej Bangladesz – od Khulny do Dhaki. Samolotami, bo inaczej się nie da.

Bangladesz – od Hularhat do Khulny

Około 10:30 nasz The Rocket dobija do portu w Hularhat. Szybko pakujemy się, opuszczamy naszą koję w pierwszej klasie, regulujemy opłatę za wczorajszą kolację i dzisiejsze śniadanie oraz opłacamy dość znacznie wymuszony napiwek dla obsługi. W kolejce po napiwek ustawiło się parę osób, których, de facto, w ogóle nie widziałem na pokładzie. Dajemy tylko około 100Tk starcowi, który znalazł nam miejsce na łodzi i później serwował posiłki. Staruszek, niezadowolony z kwoty, jak większość Bengalczyków w kraju, zapytał o więcej. Sami niestety nie mieliśmy za wiele pieniędzy na kolejne dni. Opuszczamy parowiec.

Czytaj dalej Bangladesz – od Hularhat do Khulny

Bangladesz – życie na rzece, rejs the Rocket

Bangladesz został słusznie nazwany ziemią łodzi i rzek. Kraj ten oblewa ich ponad 700, w tym dwie duże – Ganges i Brahmaputra, co daje miliony możliwości do rzecznych wycieczek. Mówi się, że jest tu więcej typów łodzi i statków, niż gdziekolwiek indziej na świecie. My wybraliśmy najbardziej popularny, wśród bardzo nielicznych turystów, środek transportu – rejs The Rocket.

Czytaj dalej Bangladesz – życie na rzece, rejs the Rocket

Bangladesz – podróż, pierwsze wrażenia

Dojeżdżamy na lotnisko we Frankfurcie, odnajdujemy nasze stanowisko odprawy – jest już otwarte. Obserwujemy z daleka przebieg wydarzeń. Wszystko wskazuje na to, że prawie nikt nie leci do Bangladeszu. Przez jakieś 20 minut zupełnie nikt nie nadał bagażu, nikt się nie odprawił.

Czytaj dalej Bangladesz – podróż, pierwsze wrażenia